Pyrzycka wojna na ślinę

Pyrzycka wojna na ślinę

Na początek mała ciekawostka o pluciu w ogóle. Otóż okazuje się, że potrzeby spluwania nie kwestionowano w Europie aż do XVII wieku. Jednak stopniowo, pomalutku zaczęły się pojawiać ograniczenia co do tego, gdzie, kiedy, jak można to robić. Był np. taki okres, kiedy to niemal na każdym kroku ustawione były tzw. spluwaczki. Ale to było dawno, dawno temu. W XIX wieku plucie popadło w niełaskę, a w wieku XX w Europie zaczął obowiązywać całkowity zakaz… Ale zakazy są przecież po to, by je łamać, a sztuka savoir vivre’u nie jest obowiązkowa. Plucie wraca więc do łask i to jako forma wyrażania swoich emocji, jak się nietrudno domyślić, negatywnych, czyli de facto bardziej opluwanie niż plucie. Dlaczego zdarza się, że opluwamy innych? Pewnie psycholog oceniłby to dogłębnie, szeroko. Mnie się wydaje, że to najzwyczajniejsze chamstwo, będące równocześnie wyrazem braku słownej argumentacji. Osobiście wolałbym jednak dostać od swego przeciwnika z tak zwanego liścia, może by zabolało fizycznie, może pozostawiłoby jakieś cielesne efekty , ale to „tylko” ból fizyczny. Oplucie kogoś to coś o wiele poważniejszego, to jedna z najgorszych zniewag, a w naszej kulturze oplucie kogoś ma jeszcze kontekst historyczny „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz” – mówią słowa patriotycznej „Roty”, więc emocjonalnie nie pobiciem kogoś, czy też obrzuceniem wyzwiskami, wulgaryzmami, a opluciem możemy najbardziej znieważyć. Oplucie znajduje się na szczycie obraźliwych zachowań, samo słowo „pluć” ocieka pogardą. Dlaczego dziś piszemy o pluciu? Otóż podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Pyrzycach, podczas jednej z przerw, w toalecie męskiej jeden radny opluł drugiego radnego a ten odplunął. Dokładnie, to radny Artur Kurowski, przewodniczący komisji rewizyjnej Rady Miejskiej opluł radnego Jerzego Wrońskiego, a ten nie pozostał mu dłużny. W trakcie incydentu poza wymienionymi powyżej radnymi, w toalecie obecni byli radni Mariusz Majak, przewodniczący Rady Miejskiej, Mirosław Stasiak, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej. Do całej czwórki radnych zwróciłem się z prośbą o przesłanie do naszej redakcji swojego stanowiska na temat zdarzenia.
Na naszą prośbę odpowiedział tylko radny Jerzy Wroński, radny Artur Kurowski sytuacji z opluciem nie opisał, a jedynie odpowiedział esemesem, znowu w swoim stylu próbując mnie speszyć lub zastraszyć, radny Stasiak i Majak nic nie odpisali. „Incydent o który pan pyta, ma swój początek z posiedzenia ostatniej Komisji Budżetu naszej rady, gdzie wyraziłem swoją negatywną ocenę dotyczącą pomysłu zmiany sposobu naliczania opłat za wywóz odpadów komunalnych z obecnego liczonego od osoby na system liczenia opłat od zużytej wody, wtedy to radny w obecności zebranych zainsynuował, że ja pewnie takiej zmiany nie chcę, bo nie płacę za wodę, czyli, że kradnę wodę. I to ten temat powrócił właśnie podczas przerwy w sesji w toalecie i ja powiedziałem wtedy Kurowskiemu, że to on chyba kradnie prąd doprowadzając go do swojej budowy nielegalnie przez drogę, ulicę Kościuszki. Wtedy on mnie opluł na twarz, a ja odplunąłem, otrząsnąłem się, ale nie żebym chciał pluć na niego tylko to był taki odruch, wtedy doskoczył do mnie radny Stasiak i powiedział, że i tak mam szczęście, bo mogło być gorzej” – przekazał nam radny Jerzy Wroński
Oplucie przeciwnika to prowokacja i konfrontacja w jednym, jednocześnie nie jest to klasyczna forma przemocy, dlatego dużo trudniej ją ocenić z punktu widzenia prawa. Oplucie obraża, ale nie powoduje obrażeń (fizycznych).
Oplucie poza zniewagą niesie ze sobą także aspekt czysto medyczny, w ślinie przenoszone są bakterie i poprzez ślinę plujący może zarazić oplutego jakąś ze swoich chorób. Czyli radny rady miejskiej Jerzy Wroński powinien zażądać od radnego Artura Kurowskiego świadectwa zdrowia wykluczającego możliwość zakażenia jakąś chorobą w wyniku oplucia.
I cóż tu powiedzieć na zakończenie ? I straszno i śmieszno, ale bardziej straszno, bo jednak bruku sięgają obyczaje Polaków.

RT