Do moich rąk trafiła ostatnio chyba dość wyjątkowa pocztówka przedstawiająca kościół w Nowielinie (kiedyś Naulin k.Pyritz), czyli z niewielkiej wsi w powiecie pyrzyckim. Na pierwszy rzut oka to typowa, przedwojenna widokówka – czarno-biały kadr z charakterystycznym podpisem w dolnej partii zdjęcia, typowym dla serii wydawniczej miejscowego fotografa. Jednak to, co czyni ten walor wyjątkowym, kryje się na odwrocie.
Na rewersie, obok znaczka z profilem Paula von Hindenburga, widać starannie prowadzony list pisany drobnym, nieco pochyłym pismem. Nadawcą jest ojciec piszący do swojej córki Käthe Poppke, mieszkającej w Berlinie przy Fesselstraße. Treść wiadomości to prawdziwa perełka historyczna – nie tylko dlatego, że zachowała się w doskonałym stanie, ale przede wszystkim z powodu jej tematu. To bowiem nic innego, jak instrukcja podróży koleją z Berlina do Nowielina, przez Kostrzyn i Stargard.
„Du fährst bis Bahnhof Friedrichstraße und dann mit dem Küstriner Zug bis … Neulewin… Fahrgeld 6,40. Abfahrtszeit noch fragen…” – czytamy w korespondencji. Ojciec krok po kroku tłumaczy, jak córka ma dotrzeć pociągiem do małej stacyjki na Pomorzu. Wspomina o przesiadce w kierunku Küstrin (dzisiejszym Kostrzynie nad Odrą), o dalszym połączeniu stargardzkim, a nawet o cenie biletu – 6,40 marki. Na końcu dodaje z czułością: „Herzliche Grüße und Küsse von Euer Papa”.
Ten krótki, serdeczny list pokazuje coś, co dziś wydaje się już niemal niewyobrażalne, jak dobrze skomunikowana była przed wojną nasza okolica. Pociągi z Berlina do Stargardu kursowały przez Pyrzyce, a po drodze zatrzymywały się m.in. w Nowielinie, Laskowie (inny kierunek), czy Lipianach. Dziś, choć minęło zaledwie sto lat, po tych połączeniach nie ma śladu. Tory zarosły trawą, a dawny budynek stacyjki w Nowielinie stoi cicho, jak niemy świadek czasów, gdy małe wsie Pomorza miały swoje codzienne połączenie z wielkim światem.
Z filatelistycznego punktu widzenia widokówka ma dużą wartość kolekcjonerską, pochodzi z serii wydawanej najprawdopodobniej przez lokalnego fotografa, który dokumentował w latach 20. i 30. XX wieku tę konkretną wieś. Seria ta moim zbiorze wyróżnia się jednolitym stylem podpisów i ujęć, często przedstawiających kościoły, szkoły i główne widoli wsi. W przypadku Nowielina widzimy neogotycki kościół z czerwonej cegły, dziś będący jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów tej miejscowości lub wspomniany przystanek kolejowy.
Patrząc na tę pocztówkę, trudno oprzeć się refleksji: zaledwie sto lat temu do Nowielina można było przyjechać bezpośrednio z Berlina, a dziś nawet z Pyrzyc nie ma tam żadnego połączenia kolejowego. Historia zatoczyła koło – z epoki pary, kiedy pociąg był symbolem postępu, przeszliśmy w czasy, gdy dawne linie kolejowe powoli wracają tylko we wspomnieniach i na pocztówkach.
Być może kiedyś, tak jak ta pocztówka po latach trafiła w ręce osób dokumentujących nasz region, również pamięć o kolei pyrzyckiej doczeka się należnego miejsca w historii regionu. Bo każda taka kartka to nie tylko papier, tusz i znaczek – to małe świadectwo życia ludzi, którzy potrafili połączyć Berlin z Nowielinem jednym biletem za 6 marek i 40 fenigów.
Ps. będziemy szukać danych producenta (ewidentnie miejscowego), który w tak ciekawy sposób udokumentował przedwojenny Nowielin.
Widokówka z obiegiem pocztowym.
Producent: nieznany
Data wysyłki: trudna do odczytania
dr Wojciech Kuźmiński