You are currently viewing Najpierw słuchanie, potem działanie. – wywiad z Wiktorem Grudzińskim nowym dyrektorem Ośrodka Sportu i Rekreacji w Pyrzycach.

Najpierw słuchanie, potem działanie. – wywiad z Wiktorem Grudzińskim nowym dyrektorem Ośrodka Sportu i Rekreacji w Pyrzycach.

Od 1 października 2025 Ośrodkiem Sportu i Rekreacji w Pyrzycach pokieruje Wiktor Grudziński, osoba budząca skrajne emocje od szacunku za osiągnięcia sportowe po wyrazy dezaprobaty i krytyki za problemy z alkoholem. Pyrzycka opinia publiczna już dziś podzieliła się na tych co trzymają kciuki za pyrzycki, sportowy sukces Grudzińskiego i tych, którzy uważają, że po skandalicznym odejściu ze stanowiska poprzedniego dyrektora, mianowanie nowego z alkoholową historią jest dla władz gminy dość ryzykowane. By kilka spraw wyjaśnić, kilka spraw przybliżyć i sprostować poprosiłem Wiktora Grudzińskiego o wywiad.

Ryszard Tański – Wiktor Grudziński zawodnik koszykówki środkowy z numerem 14, trener, wiceprezes, dyrektor sportowy Spójni Stargard, czym jeszcze się Pan dotychczas zajmował i co było najważniejsze ?

Wiktor Grudziński – Koszykówka towarzyszy mi całe życie, ale nie ograniczałem się tylko do grania. Byłem zawodnikiem wielu klubów Ekstraklasy, grałem w kadrze narodowej, a później naturalnie przyszedł czas na inne role trenera, dyrektora sportowego, wiceprezesa Spójni Stargard. Pracowałem też w radiu, prowadząc audycję o koszykówce, a ostatnio mocno angażuję się w rozwój młodzieży poprzez projekt Basket Start.

R.T. – Pana największy sukces sportowy?
W.G. – Najważniejsze w tym wszystkim było dla mnie zawsze budowanie czegoś trwałego zespołu, środowiska, miejsca, gdzie sport daje ludziom radość i rozwój. Na pewno dwa wicemistrzostwa Polski jedno ze Spójnią Stargard, a drugie z Anwilem Włocławek. Do tego Puchar i Superpuchar Polski z Anwilem. Dla mnie osobiście dużym sukcesem było też zagranie w kadrze narodowej i możliwość reprezentowania Polski. Ale cenię też sukcesy trenerskie w 2024 roku zdobyłem mistrzostwo Polski w koszykówce 3×3 jako trener Spójni Stargard. To pokazuje, że mogę przekazywać swoje doświadczenie dalej. Każdy sportowiec marzy o medalu mistrzostw Europy czy olimpiady tego nie udało się osiągnąć. Ale patrząc z perspektywy czasu spełniłem większość swoich sportowych marzeń. Grałem przeciwko najlepszym, przeżyłem wielkie emocje, poznałem smak zwycięstwa i porażki. To mnie ukształtowało i dziś traktuję to jako ogromny kapitał na przyszłość.

R.T. -Ten temat musimy poruszyć, żeby móc rozmawiać dalej już tylko o sporcie. W 2014 roku został Pan złapany przez policję na prowadzeniu samochodu pod wpływem alkoholu, czy to zdarzenie było dla Pana ostrzeżeniem? Co spowodowało, że rozpoczął Pan leczenie z nałogu?

W.G. – Tak, nie ukrywam tego. Alkohol był moim problemem i musiałem się z nim zmierzyć. Punktem granicznym był moment, gdy zobaczyłem, że mogę wszystko stracić zdrowie, rodzinę, sport, siebie samego. To był moment prawdy. Dziś wiem, że tamten czas był ostrzeżeniem, ale też początkiem nowego życia. Podjąłem leczenie, zrozumiałem, że nie ma innej drogi jak trzeźwość i uczciwość wobec siebie.

R.T. – Dziś jest Pan niepijącym alkoholikiem, nie ukrywa Pan tego, przyznał się Pan do tego w mediach. Czy czasami nie żałuje Pan tego że otwarcie o tym mówi, może lepiej dla Pana byłoby starać się o tym zapomnieć? Pan dobrze wie, że opinia publiczna jest bezlitosna.

W.G. – Nie żałuję. To jest część mojego życia i nie zamierzam udawać, że było inaczej. Wiem, że opinia publiczna potrafi być bezlitosna, ale wolę być prawdziwy niż tworzyć iluzję.
Mówiąc otwarcie o uzależnieniu, mogę też dawać przykład innym pokazać, że z nałogu można wyjść i że warto sięgnąć po pomoc. Sam podjąłem decyzję o tym, żeby dalej edukować się w temacie uzależnienia od alkoholu i rozpocząłem studia podyplomowe w tym kierunku.

R.T. -Dlaczego do takiego zawodowego restartu wybrał Pan Pyrzyce, przecież wygrywając konkurs gdzieś w głębi Polski byłby Pan bardziej anonimowy, miałby Pan czystszą kartę.

W.G. – Pyrzyce nie są dla mnie przypadkiem. To miejsce, które ma ogromny potencjał, a jednocześnie bliskość Stargardu sprawia, że czuję się tu jak u siebie. Nie szukałem anonimowości. Chciałem, by moje doświadczenie służyło społeczności, która wie, kim jestem i skąd przychodzę. To daje mi jeszcze większą motywację, żeby nie zawieść. Mam też bardzo dużo rodziny w Obrycie, w Stróżewie i w samych Pyrzycach. Ziemia pyrzycka jest mi bardzo dobrze znana i zawsze czułem się tutaj jak u siebie.

R.T. – W jednym z wywiadów Pan powiedział – „Kiedyś, gdy przechodziłem ze Spójni do Polonii Warszawa powiedziałem, że będę chciał wrócić do stargardzkiego klubu, by w nim zakończyć sportową karierę. Te plany udało się spełnić. Pamiętam, gdzie stawiałem pierwsze kroki w koszykówce i dlatego chciałem, by moim ostatnim klubem była Spójnia. Koszykówka to moje życie, a Spójnia jest w moim sercu. Czy tu w Pyrzycach też będzie koszykówka

W.G. – Koszykówka na pewno będzie obecna, bo to moja pasja i naturalna część mojego życia. Ale nie będzie jedyną. OSiR to miejsce dla wszystkich dyscyplin. Moim celem jest stworzenie przestrzeni, gdzie każdy czy to piłkarz, lekkoatleta, siatkarz czy koszykarz będzie miał warunki do rozwoju.

R.T. – Pyrzyckie środowisko sportowe trochę obawia się że Pana działania zdominuje koszykówka, że to ona będzie królową sportu w Pyrzycach, czy taki ma Pan plan?

W.G. – Absolutnie nie. Rozumiem te obawy, ale moim zadaniem jest równomierny rozwój całego sportu. Będę stawiał na różnorodność, współpracę z klubami, inwestowanie w infrastrukturę i programy dla dzieci i młodzieży. Koszykówka będzie jedną z dyscyplin, ale nie jedyną królową.

R.T. – Przygotowując się do konkursu musiał Pan zrobić sobie taki research pyrzyckiego sportu, dyscyplin, klubów, infrastruktury itd. Jak Pan ocenia potencjał sportowy tej gminy?

W.G. – Pyrzyce mają ogromny potencjał zarówno infrastrukturalny, jak i ludzki. Jest tu wiele aktywnych klubów, świetni trenerzy i pasjonaci. Widzę, że przy dobrej organizacji i wsparciu OSiR, sport w Pyrzycach może wejść na wyższy poziom. To nie jest teren do budowania od zera, tylko do mądrego rozwinięcia tego, co już istnieje.

R.T. – Kiedy obejmuje Pan stanowisko i od czego zacznie swoje urzędowanie ?

W.G. – Obejmę stanowisko zgodnie z procedurami, ale od pierwszego dnia chcę zacząć od rozmów z pracownikami OSiR, trenerami, działaczami klubów. Najpierw słuchanie, potem działanie.
Moim pierwszym krokiem będzie stworzenie wspólnej mapy potrzeb i priorytetów, żeby każdy czuł, że jest częścią tej zmiany.

R.T. – Ma Pan świadomość, że będzie Pan bardzo mocno obserwowany już nie tylko przez mieszkańców Stargardu, czy miłośników koszykówki, ale także mieszkańców gminy Pyrzyce. Będą tacy co będą czekali na Pana pyrzyckie sukcesy, ale będą też inni czekali na porażki?

W.G. – Mam tego świadomość. Rozumiem, że moja historia i to, w jakich okolicznościach obejmuję stanowisko, sprawiają, że oczekiwania są ogromne. Nie uciekam od tego.
Wiem, że każda moja porażka odbije się szerzej, ale mam też przekonanie, że mogę dać dużo dobrego Pyrzycom. Dlatego chcę pracować transparentnie, uczciwie i konsekwentnie żeby zaufanie, które dostałem, zaprocentowało.

Ryszard Tański – Co by Pan chciał powiedzieć na początek swojej pracy mieszkańcom gminy Pyrzyce?

Wiktor Grudziński – Chciałbym powiedzieć: jestem tu dla Was. Moim celem jest, żeby OSiR był miejscem otwartym, nowoczesnym i przyjaznym dla każdego od najmłodszych po seniorów.
Chcę, żebyście widzieli, że sport w Pyrzycach może być powodem do dumy i wspólnoty.

Ryszard Tański – dziękuję za rozmowę i powodzenia !

Facebook
Twitter
LinkedIn