Piekło pocztowe

Piekło pocztowe

 „Piekło pocztowe” – to humorystyczna, a jednocześnie pouczająca powieść Terry’ego Pratchetta z serii Świat Dysku, która kilka lat temu doczekała się nawet ekranizacji. Taki tytuł w pierwszej chwili i odczuciu bardzo dobrze wpisuje się w sytuację pracowników poczty na przełomie XIX i XX wieku, jeżeli tylko wspomnieć, że wielkość produkcji pocztówek i widokówek podawana była wówczas w liczbach wielomilionowych. Miesięcznik „Listek – pismo ilustrowane poświęcone pocztów­kom” zawiera przybliżone dane dotyczące wysłanych pocztówek: Niemcy – 736 mln; Francja – 88 mln; Austro-Węgry – 31 mln; Włochy – 27  mln; Anglia – 14 mln… UWAGA: rocznie! – prawdziwe piekło, mogło by się dziś wydawać.
Ilości takie nie przeszkadzały jednak w sprawnej ich obsłudze, a widokówki doręczane były do adresatów w iście błyskawicznym tempie, porównywalnym, a często szybszym niż w obecnych czasach. Będąc już przy powieści Terry’ego Pratchetta nie mogę nie wspomnieć o znajdującej się na opisanej placówce pocztowej maszynie do sortowania poczty. To był prawdziwy „cud” wśród wynalazków. Jej konstruktor zaokrąglił liczbę Pi w dół, do ’’3’’ … i w ten sposób w urzędzie zaczęły się pojawiać listy zanim jeszcze zostały napisane, ba, zanim ktokolwiek jeszcze miał pomysł by takowy list napisać. Wydaje się, że taka „maszyna”, choć diabolizuje, trafnie puentuje sprawną pracę ówczesnych pocztowców.
Fabuła książki to perypetie Moista von Lipwiga, oszusta i złodzieja, zmuszonego do zajęcia się będącym w stanie całkowitego upadku urzędem pocztowym. Von Lipwig stara się sprostać temu zadaniu, przy okazji wynajdując… znaczek i filatelistykę? Głównym tematem satyry jest funkcjonowanie korporacji, dążących wszelkimi środkami do eliminacji konkurencji.
Korporacje jak grzyby po deszczu powstawały w pierwszej połowie XX wieku również w rozwijającym się szybko przemyśle „widokówkowym”. Na rynku w miejsce wyrobów lokalnych producentów, pojawiały się wielonakładowe widokówki produkowane w najodleglejszych miejscach.
Przykładowo prawa autorskie do wydania prezentowanego zdjęcia Bramy Szczecińskiej – dziś w ruinie (widok od obecnej ulicy Dąbrowskiego) posiadała korporacja: Heiss & Co in Cöln a.Rh.

dr Wojciech Kuźmiński

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn